Sialalalala. Dzisiaj poniedziałek-niestety. Wstałam rano wyjrzałam przez okno a tu ciemno jak w dupie, masakra. Dzień szybko zleciał, w trakcie szkoły wyjście to teatru i takie tam. Po szkole musiałam iść do kościoła na jakiś jebany różaniec, okej. Chociaż są tego plusy i minusy. ^^ A po kościele robiłam jakąś śmieszną kość na biologię z kupy (czyt.masy solnej). Kość promieniowa, kość łokciowa, jeden chuj. A teraz znowu uczę się tego CUDOWNEGO wiersza. Jutro o 8 konkurs, nie wiem jak to przeżyję. Na pewno zapomnę tekstu. Modlę się tylko, żebym nie przeszła do następnego etapu, to trochę dziwne, ale spoko. Dobra jeszcze tylko zrobię lekcje, ogarnę co na plastykę i czeka mnie nauka wierszaaa. Jakie ja mam dupne życie. Dobra nieważne, to się jeszcze jakoś ogarnie.. mam taką nadzieję. No to dobranoc, gute nacht, goodbye. Dobra dobra.
Sajonara biczys.